Szczepione rośliny i ich cena

Na początku tego postu chciałbym podkreślić, że ten artykuł nie jest potępieniem tych, którzy szczepią, po prostu chcę zainicjować dyskusję, które rośliny powinny być szczepione, które mogą być szczepione, i których szczepienie jest całkowicie niepotrzebne.

Należe do tych, którzy szczepią rocznie setki kaktusów. W swojej kaktusowej kolekcji oprócz kaktusów z własnego wysiewu mam też wiele roślin które kupiłem. Większość z nich to siewki, ale i tych szczepionych było wiele. Ale kiedy patrzę na rośliny w kolekcji kupione, to dużo jest 15 letnich lub starszych na własnych korzeniach, ale znalezienie szczepionych roślin a to jeszcze takich które można nazwać kolekcyjnymi sprawia już trochę kłopotu. I z tego powodu staram się kupować w ostatnich latach rośliny na własnych korzeniach, rośliny szczepione to wyjątkowy zakup.

Paradoksem tej sytuacji jest cena identycznych roślin na własnych korzeniach i szczepionych. Większość klientów, gdy widzi magiczną literę R, jest skłonny tolerować znacznie wyższą cenę za roślinę szczepioną niż za roślinę na własnych korzeniach. W dłuższej perspektywie nie za bardzo można liczyć na wprowadzoną do kolekcji roślinę szczepioną. Niektóre rośliny wyrastają do nienaturalnie dużych rozmiarów, często są zdeformowane, często też występują na nich odrosty, również zdarza się że gnije zraz lub podkładka. Chociaż istnieje możliwość ukorzenienia rośliny szczepionej, ale przy zakorzenianiu występuje przejściowe zmniejszenie cierni, a sama roślina jest wtedy znacznie bardziej podatna na gnicie.

Przed 3 - 4 laty w katalogu ofertowym, w którym też oferowałem rośliny, pojawił się szczepiony Gymnocactustus ysabelae, rozmiar 1 cm za 65 CZK (zdj. 2). Podobno było nim duże zainteresowanie. W następnym roku wystawiłem te same rośliny na włąsnych korzeniach o rozmiarach od 3 do 4 cm po 40 CZK (zdj. 1) - zainteresowanie było minimalne – oh!! ta litera R.

Opowiem o podobnym zdarzeniu sprzed kilku lat, kiedy odwiedził mnie „znany“ sprzedawca kaktusów. Kiedy zobaczył u mnie w skrzynce sadzonki na własnych korzeniach Astrophytum asterias cv.superkabuto, powiedział – Dziwię się, że uprawiasz takie rośliny na własnych korzeniach. Kiedy je zaszczepisz na Eriocactus jusberti , to „po dwóch latach na pewno je sprzedarz po stówce”, ale te na własnych korzeniach za tę stówę nie sprzedarz nawet za 10 lat. Dzisiaj roślinki mają od 6 do 7 lat, (zdj. 3, zdj. 4) kwitną a chyba jego słowa będą prawdziwe?

Naszła mnie taka bluźniercza myśl. Mam skrzynkę pięknie na różowo kwitnącej Rebutia karinsiana, więc spróbuję, kilka roślin zaszczepię, będę miał w ofercie rośliny na własnych korzeniach i rośliny szczepione – ciekawe, jaka będzie reakcja?

Ale zdarzyło mi się przeglądać katalogi i ku mojemu zdumieniu zobaczyłem tam ofertę młodych roślin Rebutia karinsiana z literką R, wielkość 2 cm po 45 CZK (zdj. 5). Obawiam się ,że moje rośliny na własnych korzeniach w rozmiarze 4 cm bym po 45 CZK z pewnością nie sprzedał. Tak odkryłem, że mój pomysł nie jest oryginalny, że był wcześnie inny zdolny przedsiębiorca i tak zrezygnowałem z planowanego eksperymentu. Będę się nadal starał w większości hodować rośliny na własnych korzeniach.

 

  • Obr. 1
  • Obr. 2
  • Obr. 3
  • Obr. 4
  • Obr. 5

 

← Wróć do widoku Uprawa